Czy spotykasz czasem ludzi, których nie widziałaś kilkanaście lub kilkadziesiąt lat? Ludzi, którzy kiedyś byli dla Ciebie ważni, jednak wasze drogi się rozeszły? I nie mam tu na myśli tylko pierwszych miłości, sympatii. Raczej ludzi, którzy zniknęli z Twojego życia, ponieważ taka jest naturalna kolej rzeczy. Spotkanie po latach może być świetną okazją do sentymentalnej podróży w czasie.
Jakiś czas temu (jeszcze przed narodzinami trzeciego synka), na placu zabaw, spotkałam swoją polonistkę z podstawówki. Ona była tam ze swoją wnuczką, a ja – z moimi chłopcami. Jedna z moich ulubionych nauczycielek z tamtego etapu edukacji. Pani Dorota. Kobieta, na której lekcje chodziłam z przyjemnością i, kto wie, być może to właśnie ona w dużej mierze przyczyniła się do tego, że tak bliskie jest mi pisanie i czytanie.

Spotkanie po latach – dwadzieścia lat później
Od czasu, kiedy kończyłam szkołę podstawową minęło już dwadzieścia lat. Tyle się przez ten czas wydarzyło. Skończyłam szkołę średnią, studia, wyjechałam za granicę, wyszłam za mąż, urodziłam trójkę dzieci, wróciłam „na stare śmieci”… (o! nawet się zrymowało. 😃 ) Wiem, że teraz jestem zupełnie innym człowiekiem. Kiedyś byłam dzieckiem – wrażliwym, z wieloma kompleksami, marzeniami, obawami. Dziś jestem kobietą, która zna swoją wartość, jest dumna z tego, co osiągnęła i która z nostalgią wspomina ludzi, przy których dobrze się czuła.
Pani Dorota właśnie taka była. Jej uśmiech i życzliwość pamiętam do dziś. To jedna z nauczycielek, które na zawsze pozostają w pamięci, ponieważ to, co robią, robią z pasją i potrafią tę pasję przekazać młodym ludziom. Niesamowite jest dla mnie to, że chociaż minęły dwie dekady, z przyjemnością odkopuję w swojej pamięci kilka miłych wspomnień związanych z moją pierwszą “panią od polskiego”.
Nigdy nie wiesz…
Jeszcze bardziej niesamowite jest to, że nigdy nie wiemy, jaką rolę w naszym życiu odegrają osoby, które spotykamy na swojej drodze. Niektórzy pojawiają się na chwilę i znikają już na zawsze. Inni – pojawiają się i zostają na długie lata. Czasem towarzyszy nam tylko pamięć o tych osobach i kilka wspomnień, które z jakichś powodów są dla nas ważne. Niekiedy spotykasz kogoś i nagle kontakt urywa się na wiele, wiele lat, a później wasze drogi ponownie się krzyżują.
Bywa i tak, że jedno spotkanie, jedna rozmowa, potrafi tak bardzo zapaść w pamięć i tak bardzo zmienić nasze myślenie lub punkt widzenia, że stajemy się zupełnie innymi ludźmi. I fajnie byłoby, gdyby to zawsze była zmiana na lepsze, prawda? Jednak życie jest życiem i niestety czasem przydarzają nam się sytuacje, które trudno nazwać miłymi. Ludzie, tak jak potrafią dodać skrzydeł, tak też potrafią te skrzydła podciąć.

I obyśmy spotykali tylko tych dobrych i życzliwych na swojej drodze. A patrząc z kolejnej strony… Chyba warto dążyć do tego, by to właśnie spotkanie z Tobą było punktem zwrotnym w czyimś życiu? Oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu.

Czytając ten tekst poczułam, jakby ktoś uchylił drzwi do własnego wspomnienia podobnego, ciepłego, wzruszającego. Bo to właśnie takie niespodziewane spotkania przypominają nam kim byliśmy i jak daleką drogę już przeszliśmy. Pięknie napisałaś o tym, że warto być tą osobą, którą inni zapamiętują dobrze. Tą, która zostawia po sobie światło. Dziękuję za tę opowieść 😍